Czasami bywa tak, że wchodząc przez obce drzwi, zaczynasz czuć się jak w domu. Pewnego marcowego dnia doświadczyłam tego przechodząc przez wrota mekki fanów wszystkiego co koreańskie, czyli w Centrum Kultury Koreańskiej w Warszawie.
Smoczy, oprócz swoich ukochanych VIPiątek, co mu nie szczędzą pochwał (i krytyki), ma również inne, uprzywilejowane grono fanów. Ich wyjątkowość polega na tym, że mogą podotykać sobie ile wlezie, bo sami są celebrytami.
Facet napisał przez kilkanaście lat swojego życia ponad sto piosenek (nie wszystkie sam) i ciągle ma pomysły na więcej. A o czym dokładnie są jego teksty?